| Pierwszaki w świecie toruńskiego piernika (21.05.2010 r.) |
|
|
|
To był piątkowy wczesny poranek... Pogoda zapowiadała sie ładna. Ale na parkingu przy ul. Smolki było juz bardzo gorąco! Klasa I "d" wyruszała na spotkanie z PIERNIKOWYM MIASTEM.
Wszyscy gotowi do wyprawy, po sprawdzeniu obecności, buziakach na pożegnanie i obowiazkowym przeglądzie autokaru przez POLICJĘ , zajęli swoje miejsca i ruszyliśmy. W czasie jazdy przypominaliśmy zasady bezpiecznego przejazdu i poruszania się po Toruniu. Dzięki mamie i cioci Agatki Letki, wszyscy na czas wycieczki dostali zielone chusty- znak rozpoznawczy naszej ekipy! Mijaliśmy przepiękne pola kwitnącego rzepaku. Zainteresowanie budziły zwierzęta gospodarskie, pasące się na łąkach. Ale i tak najbadziej wyczekiwanym momentem ( "Daleko jeszcze?, Ile kilometrów jeszcze?") było minięcie tabliczki z napisem TORUŃ.
Dojechaliśmy pod mury obronne od strony Bulwaru Filadelfijskiego i bramą, przy Kościele św. Jakuba udaliśmy się na lekcję "Świat toruńskiego piernika". W Muzeum M. Kopernika przywitała nas mieszczka Maja. Kilka słów wstępu odnośnie zachowania w tym miejscu i przenieśliśmy się w zupełnie inne czasy... Tam, w piwnicy Domu Mikołaja Kopernika, uczniowie zdawali egzamin na czeladnika, wypiekając własnoręcznie przygotowane pierniki. Wysłuchali z uwagą przepisu na piernikowe ciasto. Poznali- dotykiem i węchem- przyprawy korzenne. Usłyszeli legendę o piernikach KATARZYNKACH. Zobaczyli pierwsze piernikowe formy, herb Torunia. Oglądali warsztat snycerza. Przez chwilę byli w innej rzeczywistości... A gdy pierniki sie upiekły, ruszyliśmy w dalszą drogę. Spacer pod Krzywą Wieżę i legenda o jej powstaniu. Zachwyt przy fontannie ŚWIATŁO I DŹWIĘK. Przejście pod ARKADAMI do Poczty Głównej i pod RATUSZ. A tam kolejna legenda o Flisaku i żabach. Potem pomnik Mikołaja Kopernika i toruński OSIOŁEK. Tu oczywiście przypomnieliśmy odpowiednią legendę. Potem jeszcze "obiad" w Mc Donalds, zakupy pierników, upominków i... wracamy do Iławy. Pogoda nam dopisała. Było ciepło i słonecznie. Wrażeń bardzo dużo!!!
W drodze powrotnej chwila odpoczynku- nawet drzemka. A potem wspólne śpiewanie. Nawet nie zauważyliśmy, kiedy dotarliśmy do Iławy. Niestety, po drodze zaczęło padać i na parking wjechaliśmy z deszczem. A tam czekali już pod parasolami wytęsknieni rodzice. Dojechaliśmy szczęśliwie. Oczywiście nie byłoby tak dobrze i bezpiecznie, gdyby nie pojechała z nami p. Joanna Jabłońska!!! Jeszcze tylko słowa podziękowania właśnie dla Pani Asi, panu kierowcy za bezpieczny przewóz, pożegnanie i do domu!!! Wkrótce wyruszamy na kolejną wyprawę po nowe doświadczenia.
Iwona Drzymalska
(AZ/07062010) |
